Jak mówiłam, jestem tyle że nie z rozdziałem a z miniaturką (bardzo krótką), która została zatwierdzona przez moją niezastąpioną betę czyli przez.... Nottka :D
-CO TO MA BYĆ POTTER??!! - Ogłuszający ryk Snape'a wstrząsnął całą salą eliksirów i sprawił, że nawet Draco Malfoy schował
się pod ławkę ze strachu ( mimo iż potem tłumaczył się, że sięgał pióro
to i tak nikt mu w to nie wierzył.) Jako, że Mistrz Eliksirów nie
krzyczy bez przyczyny to i tym razem owy powód się znalazł i był dość
oczywisty. W kociołku Chłopca-Który-Przeżył-Ponownie-By- Irytować-Snape
znajdowała się masa, nie będąca nawet mierną imitacją Eliksiru
Wielosokowego, warzonego przez uczniów na tej lekcji, więc nietoperz
miał pełne prawo do krzyku. - Ile razy mam ci powtarzać, abyś uważnie
czytał instrukcje znajdujące się na tablicy? - Wysyczał z jadem w głosie
Severus. - Och, a może ty to robisz z premedytacją Potter bo chcesz nas
wszystkich wysadzić w powietrze? - Nie panie profesorze. - Wycedził
przez zaciśnięte zęby Harry, kładąc nacisk na ostatnie 2 słowa. - Jesteś
pewny? Cóż mimo wszystko w trosce o tą klasę - ktoś z tyłu prychnął
szyderczo na te słowa. Snape i troska? No czy on sobie z nich kpi? - Dam
panu, panie Potter dwa tygodnie szlabanu, co wieczór o 18 w moim
gabinecie. Tak nawet w weekendy. - Dodał ze złośliwym uśmiechem widząc,
że ten próbuje coś powiedzieć. W czarnych oczach Mistrza Eliksirów widać
było drwinę i wręcz sadystyczną radość, z możliwości dręczenia syna
swojego szkolnego nemezis. Wybraniec robił się coraz bardziej wściekły,
ale wiedział, że jeśli teraz wybuchnie i powie temu przerośniętemu
nietoperzowi co sądzi o nim i jego szlabanie, to ten dupek zamieni jego
życie w piekło. Nikt nie miał wątpliwości co do tego, iż na
uprzykrzaniu komuś egzystencji Snape zna się lepiej niż Lucyfer,
Belzebub czy jakim go tam ktoś upokorzył imieniem. Jego rozważania
przerwało pukanie do drzwi, które po otworzeniu się ukazały stojącego na
korytarzu i dosłownie zwijającego się z uciechy Albusa Dumbledore'a. Gdy
Harry uniósł głowę do góry ujrzał skierowane w jego stronę spojrzenia
pełne podziwu (od uczniów), gniewu (od Snape'a) i rozbawienia (od
Dropsa). Zdziwił się widząc to, ale po tym jak Ron i Hermiona krztusząc
się od powstrzymywanego śmiechu wyjaśnili dlaczego się wszyscy tak na
niego gapią, chłopak starcił wiarę w to, że dożyje 20-stki. Otóż ze
złości Wybraniec zamiast złorzeczyć na ich nauczyciela w myślach, zrobił
to na głos.
- No, no Potter może gdybym był nauczycielem mugoloznawstwa to puścił
bym ci płazem obrazę nauczyciela i pochwalił z znajomość mugolskiej
literatury. Jednak na Twoje nieszczęście nim nie jestem, a ty zarobiłeś
dodatkowy tydzień szlabanu i 50 ujemnych punktów dla Gryffindoru. -
Zakończył ze złośliwą satysfakcją Severus.
poniedziałek, 23 września 2013
poniedziałek, 2 września 2013
Rozdział 3
Na początek informuję wszystkim że pary będą inne niż planowałam. Będzie : Draco/Harry, Snape/Hermiona i Zabini/Ginny. Przed wami rozdział 3 betowany przez Nottek, za co jej serdecznie dziękuję. No a teraz zapraszam do czytania ^^
Nikt nie zauważył, że przez całe spotkanie słynnego
Chłopca-Który-Przeżył, śledziła z uwagą para zimnych szarych oczu
należąca do Draco Malfoy'a. Arystokrata musiał przyznać, że Potter
wyprzystojniał przez te wakacje i stał się bardziej "męski". Młodemu
Ślizgonowi, w Wybrańcu podobało się praktycznie wszystko, ale najbardziej
jego oczy koloru avady. Gdyby ktoś usłyszał co chodzi po głowie
przywódcy Slytherinu, nie zdziwił by się, że myśli on o innym chłopaku w
ten sposób, tylko, że podoba mu się Potter. Wszyscy w Domu Węża
wiedzieli o tym, że Draco jest gejem i nikomu to nie przeszkadzało.
Za to samemu Malfoy'owi tak.
Przerwał swoje rozmyślania, gdy się zorientował, że kuchnia w Norze opustoszała i wróciła do swoich normalnych rozmiarów. Mruknął coś na kształt "dobranoc" do pani Weasley, po czym wyszedł poza bariery ochronne i teleportował się do Malfoy Manor. Udał się do swojego pokoju na 2 piętrze. Zamknął ostrożnie drzwi i wyjął Ognistą z barku. Nalał trochę do szklanki i usiadł w fotelu, rozmyślając, o Harrym . Owe rozmyślania przerwało pojawienie się skrzata, który skłonił się nisko, zamiatając uszami podłogę i odezwał się służalczym głosem.
- Paniczu Malfoy, ma pan gościa.
- Wpuść go Skarpetku. - Powiedział obojętnym tonem chłopak, ale w środku, aż skręcał się z ciekawości. Kto normalny przychodzi do czyjegoś domu o 23 z wizytą? Odpowiedź nadeszła dość szybko w postaci wysokiego, szczupłego mężczyzny o haczykowatym nosie i obsydianowych oczach odzianego w czarne szaty.
- Draco, Czarny Pan ma dla Ciebie zadanie. Od razu mówię, że się Tobie nie spodoba.
- A czy on kiedykolwiek daje zadania, które się podobają komuś innemu niż Bella i on sam?
- Nie.
- No właśnie. – Zapanowała chwila ciszy. – Teraz powiedz mi co to za zadanie?
Śmierciożerca chwilę wahał się z odpowiedzią. Jego wzrok utkwił w podłodze. Cicho wymamrotał.
- Masz się zaprzyjaźnić z Potterem w nadchodzącym roku szkolnym.
- Że co??!! Czy on na głowę upadł? To, że jestem w Zakonie to cud, a ja mam się jeszcze z Potterem zaprzyjaźnić?!
W głębi duszy Draco nie miał nic przeciwko zaprzyjaźnieniu się z Wybrańcem. Bał się jednak, że kiedyś nie zdoła się powstrzymać i powie mu co do niego czuje. A Gryfon nie odwzajemni jego uczucia.
- Nie krzycz, panie Malfoy. Mówiłem, że ci się nie spodoba...
- Masz coś jeszcze? – Warknął wściekle.
- Nie.
- W taki razie, jeśli pozwolisz, udam się na spoczynek.
- Oczywiście - Sarkną Snape i aportował się przed bramy Hogwartu.
Młody Ślizgon stał jeszcze przez chwilę gapiąc się bezmyślnie w przestrzeń. Po chwili westchnął i udał się do łazienki, gdzie przebrał się i udał się do łóżka. Myśląc o swoim zadaniu, zapadł w niespokojny sen...
Za to samemu Malfoy'owi tak.
Przerwał swoje rozmyślania, gdy się zorientował, że kuchnia w Norze opustoszała i wróciła do swoich normalnych rozmiarów. Mruknął coś na kształt "dobranoc" do pani Weasley, po czym wyszedł poza bariery ochronne i teleportował się do Malfoy Manor. Udał się do swojego pokoju na 2 piętrze. Zamknął ostrożnie drzwi i wyjął Ognistą z barku. Nalał trochę do szklanki i usiadł w fotelu, rozmyślając, o Harrym . Owe rozmyślania przerwało pojawienie się skrzata, który skłonił się nisko, zamiatając uszami podłogę i odezwał się służalczym głosem.
- Paniczu Malfoy, ma pan gościa.
- Wpuść go Skarpetku. - Powiedział obojętnym tonem chłopak, ale w środku, aż skręcał się z ciekawości. Kto normalny przychodzi do czyjegoś domu o 23 z wizytą? Odpowiedź nadeszła dość szybko w postaci wysokiego, szczupłego mężczyzny o haczykowatym nosie i obsydianowych oczach odzianego w czarne szaty.
- Draco, Czarny Pan ma dla Ciebie zadanie. Od razu mówię, że się Tobie nie spodoba.
- A czy on kiedykolwiek daje zadania, które się podobają komuś innemu niż Bella i on sam?
- Nie.
- No właśnie. – Zapanowała chwila ciszy. – Teraz powiedz mi co to za zadanie?
Śmierciożerca chwilę wahał się z odpowiedzią. Jego wzrok utkwił w podłodze. Cicho wymamrotał.
- Masz się zaprzyjaźnić z Potterem w nadchodzącym roku szkolnym.
- Że co??!! Czy on na głowę upadł? To, że jestem w Zakonie to cud, a ja mam się jeszcze z Potterem zaprzyjaźnić?!
W głębi duszy Draco nie miał nic przeciwko zaprzyjaźnieniu się z Wybrańcem. Bał się jednak, że kiedyś nie zdoła się powstrzymać i powie mu co do niego czuje. A Gryfon nie odwzajemni jego uczucia.
- Nie krzycz, panie Malfoy. Mówiłem, że ci się nie spodoba...
- Masz coś jeszcze? – Warknął wściekle.
- Nie.
- W taki razie, jeśli pozwolisz, udam się na spoczynek.
- Oczywiście - Sarkną Snape i aportował się przed bramy Hogwartu.
Młody Ślizgon stał jeszcze przez chwilę gapiąc się bezmyślnie w przestrzeń. Po chwili westchnął i udał się do łazienki, gdzie przebrał się i udał się do łóżka. Myśląc o swoim zadaniu, zapadł w niespokojny sen...
Subskrybuj:
Posty (Atom)